Grafika do wpisu Jak w nowym roku nauczyć dzieci mądrze zarządzać swoimi finansami przedstawia grafikę szczęśliwego chłopca

Jak w Nowym Roku nauczyć dzieci mądrze zarządzać swoimi finansami?

Dawno za nami czasy pustych półek i notorycznego braku asortymentu w sklepach. Teraz moĹźemy kupować, co chcemy i gdzie chcemy. My, dorośli oraz nasze dzieci. I o ile nam łatwiej oprzeć się pokusie nadmiernego wydawania, o tyle naszym dzieciom przychodzi to z wielkim trudem. Dlaczego? Ano dlatego, Ĺźe dzieci dopiero się rozwijają. Nie tylko fizycznie, ale i psychicznie oraz emocjonalnie. Rozwija się ich sposĂłb myślenia, ich sfera woli, ich dojrzałość emocjonalna. Dlatego potrzebują nas dorosłych, byśmy spokojnie, krok po kroku wprowadzili ich w niełatwy świat zarządzania finansami.

Harpagon czy rozrzutnik, jaki typ osobowości finansowej ma Twoje dziecko?

Na początku warto przyjrzeć się swojemu dziecku i temu, jaki stosunek do pieniądza reprezentuje. Jedno dziecko moĹźe mieć skłonność do nadmiernego wydawania, a drugie będzie typem oszczędnym. Nie oznacza to jednak, Ĺźe ten ktĂłry nadmiernie gromadzi, jest bardziej pożądanym dzieckiem, a to dziecko, ktĂłre wydaje w nadmiarze, trzeba szybko sprowadzić na dobrą drogę. O nie! Naszym rodzicielskim zadaniem jest nauczyć nasze dzieci mądrego zarządzania pieniędzmi w zgodzie ze swoimi predyspozycjami z wyczuciem i szacunkiem dla etapu rozwoju, na ktĂłrym się znajdują.

Jaki ojciec, tako syn, czyli bądź wiarygodnym przykładem

Dobrze wiemy, Ĺźe dzieci uczą się nie tyle na podstawie tego, co mĂłwimy, ale tego, co robimy. Nasze czyny mają większy wpływ na ich zachowanie, nawyki i sposĂłb myślenia niĹź nasze słowa.

Gdy więc zwracasz dziecku uwagę, Ĺźe wydało całe kieszonkowe na słodycze juĹź pierwszego dnia, a sam(a) zaraz po otrzymaniu wypłaty lecisz do galerii po nowe ubrania, to przestajesz być wiarygodny(a). Modelujesz swoje dziecko, by robiło tak samo jak Ty i Ĺźadne Twoje dobre słowa nic tu nie zdziałają. A moĹźe być nawet gorzej. PoniewaĹź Twoje dziecko prędzej czy później odkryje rozbieĹźność między tym, co mĂłwisz a tym, co robisz i bunt murowany. Nie tędy droga.  

Dlatego edukację finansową zacznij od siebie. Naucz się rozsądnie zarządzać dobrami materialnymi, jakie posiadasz. Planuj wydatki, kontroluj swoje finanse, oszczędzaj. Nic nie stoi na przykładzie, by wiedzą o finansach dzielić się z dzieckiem na bieżąco. Jak odkryjesz coś, co pomaga Ci lepiej zarządzać domowym budĹźetem, koniecznie opowiedz o tym synowi lub cĂłrce. Dbaj jednak o to, by nowe wiadomości nie pozostały jedynie czystą teorią. Trenuj je na sobie. A zobaczysz, Ĺźe Twoje dziecko, obserwując Ciebie, będzie działało tak jak Ty.

Pamiętaj like father like son. Jeśli Ty będziesz rozsądnie gospodarować swoimi finansami, nauczysz tego swoje dziecko. Bez zbędnego moralizowania i teoretyzowania.

Nie błądzi ten, kto nic nie robi, czyli pozwĂłl dzieciom na błędy finansowe

Nie jest nowością, Ĺźe uczymy się, wyciągając wnioski ze swoich sukcesĂłw i poraĹźek. To nas kształtuje. Zawsze gdy rozmawiam o edukacji finansowej dzieci, powtarzam rodzicom następujące zdanie „PozwĂłlmy dzieciom popełniać błędy na małych kwotach, by w przyszłości umiały się uchronić przed wpadnięciem duĹźe kłopoty finansowe”.

Rodzicu, w edukacji finansowej chodzi właśnie o dawanie szans i moĹźliwości popełnienia błędĂłw, poznania smaku Ĺşle ulokowanych funduszy oraz bĂłlu płacenia za swoje złe decyzje. Zwracaj uwagę na to, na co dziecko przeznacza swoje środki, ale nie ingeruj, gdy kupuje rzecz, ktĂłra dla Ciebie jest niepotrzebnym wydatkiem.

MoĹźe 20 zł poĹźyczone koledze z podwĂłrka (ktĂłrych nigdy nie odzyska) w przyszłości uchroni Twoje dziecko przed poĹźyczeniem komuś 20 000 zł bez zabezpieczenia. MoĹźe kupno niepotrzebnej  zabawki pod wpływem impulsu, uchroni je przed zakupem luksusowego gadĹźetu w przyszłości, na ktĂłry nie będzie go stać.

Zawsze warto rozmawiać z dziećmi o ich nieudanych inwestycjach, w atmosferze Ĺźyczliwości, bez oceniania i raniących słów typu: „A nie mĂłwiłam”. Pamiętaj jesteś przewodnikiem dziecka po Ĺ›wiecie finansĂłw, jego doradcą, towarzyszem, nie kimś, kto wydaje polecenia i egzekwuje ich realizację.

Koszt alternatywny, czyli pozwĂłl dziecku mądrze wybierać i nie ulegać zachciankom

Koszt alternatywny. Bardzo waĹźny termin w edukacji finansowej dzieci. Jasne. Ale co on właściwie oznacza? I jak opowiedzieć o tym dzieciom? Spokojnie, juĹź wyjaśniam, o co chodzi.

Koszt alternatywny nazywany jest takĹźe kosztem utraconych moĹźliwości. Polega on na tym, Ĺźe gdy dokonujesz jakiegoś wyboru, jednocześnie pozbawiasz się wybrania czegoś innego. Czyli decydując się na kupno motocykla, najprawdopodobniej nie kupisz juĹź samochodu.

A teraz przełóżmy to na język doświadczenia dziecka. PosłuĹźmy się przykładem Jasia, ktĂłry wraz z mamą spędza wakacje nad morzem. Jasiu wracając z plaĹźy, chce kupić sobie jeszcze jeden lĂłd, chociaĹź jadł go juĹź w drodze nad morze, a teraz idzie na obiad.

– Jasiu, jeĹźeli teraz kupisz ten lĂłd, to jutro nie będziesz miał pieniędzy na gofra, jak pojedziemy na molo – mĂłwi mama.

Dajmy na to, Ĺźe argument mamy przekonał Janka. Ale oto jego wzrok pada na stoisko z zabawkami. W oku pojawia się błysk i Jasiu pyta, czy moĹźe kupić sobie ten świetny pistolet na wodę. Wtedy mama po raz kolejny przychodzi chłopcu z pomocą, mĂłwiąc:

– Jasiu, widzę, ze bardzo podoba Ci się ta zabawka. JeĹźeli dziś kupisz sobie ten pistolet, to jutro w Muzeum Marynarki Wojennej nie będziesz mĂłgł sobie kupić ĹźołnierzykĂłw, o ktĂłrych tak marzyłeś.

Jasiu uczy się zastosowania zasady kosztu alternatywnego w praktyce. Bez zbędnej teorii i moralizowania. W prosty sposĂłb mama uświadamia chłopcu, Ĺźe wydając swoje oszczędności na coś, czego zapragnął w danej chwili, nie będzie mĂłgł kupić sobie czegoś, co planował kupić, o czym marzył. Nie oznacza to oczywiście, Ĺźe Janek zgodzi się z mamą. MoĹźliwe, Ĺźe ten pierwszy raz, a moĹźe i kolejny, kolejny ulegnie pokusie. Dobrze, by rodzic mu ta to pozwolił i pozostał konsekwentny. Dał moĹźliwość doświadczenia niemoĹźności kupienia tego, o czym dziecko marzyło.

Warto pamiętać, Ĺźe dzieci często stają się zakładnikami samych siebie, swoich emocji, chwilowych pragnień. Z jednej strony lubią planować i zbierać na marzenia, a z drugiej trudno im się oprzeć magii wakacyjnych straganĂłw uginających się od fantastycznych rzeczy. Nasza rola polega na spokojnym i mądrym towarzyszeniu dziecku w podejmowaniu wyborĂłw.

Więcej przykładĂłw opisujący w sposĂłb praktyczny koszt alternatywny znajdziesz tu.

„Prześpij się z tym”, czyli pokaĹź jak odroczyć gratyfikację

Warto uczyć dzieci (i to juĹź od ich najmłodszych lat), Ĺźe nie mogą mieć wszystkiego, czego zapragną i o co poproszą. Nie jest to proste, wiem. Mam dzieci. Nie raz przerabiałam nagłe wybuchy ekscytacji i Ĺźarłoczne pragnienia posiadania czegoś, gdy odwiedzaliśmy sklep z zabawkami. Dlatego zaczęłam stosować zasadę odroczonej gratyfikacja metodą „prześpij się z tym”.

WyobraĹşmy sobie taką sytuację. Dziecko ma wybrać jedną zabawkę, ale nie moĹźe się zdecydować. Gra planszowa jest świetna,  kaĹźdy z klasy ją ma, ale pluszaczek wydaje takie milutkie dĹşwięki. Co wtedy robić?

Gdy moje dzieci stają przed takim dylematem, wykazuję zrozumienie dla trudności dokonania wyboru i mĂłwię, by â€žprzespały się z decyzją”. PrzecieĹź do sklepu moĹźemy wrĂłcić kolejnego dnia. Robimy więc zdjęcie, rozmawiamy w atmosferze wzajemnego zrozumienia i emocje opadają. Najczęściej jest tak, Ĺźe gdy dziecko wstanie rano, pytam je, ktĂłrą z rzeczy chciałoby kupić. Czasem wskazuje na jedną, czasem nie chce Ĺźadnej. Dlaczego tak się dzieje? Upływający czas sprawia, Ĺźe dziecko potrafi jasno ocenić sytuację. Po przespanej nocy wie, czego tak naprawdę pragnie i co go uszczęśliwi. Z nami dorosłymi jest podobnie, prawda? 😉

Dlatego metodę tę często stosuję u siebie. Gdy w sklepie odzieĹźowym podoba mi się jakaś nowa sukienka lub modna bluzka, często proszę o odłoĹźenie jej na następny dzień lub na kilka godzin (na czas zwiedzania całej galerii handlowej). Gdy przyjdzie moment odbioru ubioru zawsze wiem, czy to była tylko magia chwili i irracjonalna aczkolwiek nieodparta chęć posiadania, czy rzeczywiście potrzebuję danej rzeczy. Poza tym w mojej głowie mam juĹź dokładnie przemyślane, z czym wybrany element garderoby będzie mi się komponować i wiem, czy nie mam juĹź podobnych 5 ubrań w szafie.

Ten nie zyskuje, kto się nie targuje, czyli ucz dziecko trudnej sztuki negocjacji

Targuj się. Tak, wiem, nie jest to popularne w naszym kraju. A niektĂłrzy wręcz uznają targowanie za brak kultury i szacunku do sprzedawcy. Wszak wykształceni ludzie, dobrze wychowani nie powinni stosować takich tanich chwytĂłw jak Ĺźebranie o niĹźszą cenę. Powiem Ci coś. Takie myślenie to bzdura. Są kraje, w ktĂłrych nietargowanie się moĹźe obraĹźać sprzedającego. Oczekuje on bowiem, Ĺźe będziesz z nim nawiązywać relację, targując się, i dlatego podaje zawyĹźoną cenę.

W dobie marketĂłw, dyskontĂłw i galerii handlowych przyzwyczailiśmy się, Ĺźe ceny w sklepach są stałe. Za towar naleĹźy zapłacić tyle, ile jest na metce. Bez gadania. Jednak nie zawsze tak było i nie zawsze tak jest. MoĹźe przecieĹź przydarzyć Ci się taka sytuacja, Ĺźe zobaczysz w sklepie produkt o krĂłtkim terminem waĹźności. Mimo to zechcesz go kupić. Warto wtedy zapytać sprzedawcę, czy nie mĂłgłby obniĹźyć ceny. Dlaczego? Po pierwsze, ratujesz produkt przed zmarnowaniem (zero waste) Po drugie, dajesz sprzedającemu zarobić. Nigdy nie ma pewności, Ĺźe ktoś inny zechce kupić ten produkt.

Mnie targowania (czyli finansowych negocjacji) nauczyła moja mama. W latach 90 w mojej miejscowości prężnie działały targi, na ktĂłre przyjeĹźdĹźali nasi sąsiedzi zza wschodniej granicy, handlujący czym się dało. Często towarzyszyłam mamie w zakupach i słyszałam jak targowała się z nimi po â€žrusku”. W drodze do domu, nie tylko liczyła, ile wydała na potrzebne nam produkty (ubrania, buty, zabawki, art. do domu), ale takĹźe ile udało jej się zaoszczędzić dzięki targowaniu. 

Nie uwaĹźam więc,  by targowanie było czymś poniĹźającym, chociaĹź kilka osĂłb zwrĂłciło mi uwagę, Ĺźe jest to niestosowne. Ja natomiast, ilekroć słyszę takie argumenty, zastanawiam się, dlaczego przy kupnie mieszkania negocjowanie niĹźszej ceny jest w porządku, natomiast  gdy kupuję pietruszkę, juĹź nie? 

Targowanie się jest dobre. Od targowania jeszcze nikomu korona z głowy nie spadła. A sprzedający zawsze moĹźe powiedzieć, Ĺźe nie zgadza się na niĹźszą cenę i tyle. To uczciwe podejście. Mnie zaleĹźy na tym, by zaoszczędzić, a sprzedającemu, by zarobić. Negocjując cenę, moĹźemy spotkać się pośrodku i kaĹźdej stronie będzie to pasowało. Dlatego chętnie uczę dzieci trudnej sztuki negocjacji.

Słowem podsumowania

Wydaje się, Ĺźe uczenie dzieci zarządzania swoimi pieniędzmi nie jest rzeczą prostą. Przed nami wiele przeszkĂłd do pokonania – wszechobecny konsumpcjonizm, emocjonalność i impulsywność naszych dzieci, ich łatwość ulegania chwilowym zachciankom, naiwność dziecięca wynikająca z ich prostolinijności (co otwiera pole do popisu oszustom), nasza nieodpowiedzialna postawa czy nasze złe nawyki gospodarowania pieniędzmi. Z drugiej strony jednak wprowadzanie dziecka w Ĺ›wiat finansĂłw moĹźe być niesamowitą przygodą. Nauką rozsądnego podejmowania decyzji. Okazją do pogłębiania więzi z dzieckiem, dzięki wielu rozmowom dotyczących finansĂłw. Jest to inwestycja, ktĂłra na pewno się opłaci. Nie tylko sferze finansĂłw, ale takĹźe w sferze emocjonalno-społecznej oraz relacyjnej.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *