Rok 2020, czyli jak COVID zweryfikował nasze finanse osobiste i styl życia.

Rok 2020 jest tym rokiem, który zapisze się na kartach historii i mocno zapadnie w naszych sercach. Jedno co pewne, był to rok zmian dla każdego w naszym kraju i na całym świecie. Jednych dopadł kryzys, inni odnaleźli szansę na zmianę, a jeszcze inni zyskali dużo. Mimo to, wszyscy dostaliśmy od życia pstryczek w nos i musimy wyciągnąć z tej lekcji 5 kluczowych wniosków.

Święta, grudzień 2019. Wszyscy życzą sobie to, co zawsze: byśmy byli zdrowi (to się mówi odruchowo i bez namysłu), byś się dobrze uczył (dla tych, co zasilają jeszcze mury szkoły czy uczelni), by w pracy dali Ci podwyżkę (oo! kto by nie chciał podwyżki), byście w tym roku postarali się o wnuka (Mamo! Weź, już przestań z tym wnukiem.) itp. itd. Można by wymieniać w nieskończoność. Jednak nikt nie wiedział, że powinien życzyć “obyś na COVID-19 nie zachorował!”.


W styczniu 2020 wszyscy jeszcze działali, planowali i spotykali się normalnie. A w telewizji echem odbijały się głosy z zagranicy o zbliżającej się zarazie. Niektórzy już panikowali, a inni puszczali to mimo uszu. Ja zresztą też podchodziłam do tego na luzie, bo przecież przeżyłam już teoretyczny koniec świata z powodu: świńskiej grypy, ptasiej grypy, SARS, EBOLI itp. A jednak… tym razem było inaczej. Tym razem wszystko wywróciło się do góry nogami. Świat się zmienił, a my z nim. Zmieniły się nasze nawyki, upodobania, plany dnia i nocy. To, co wcześniej było normalne, stało się nienormalne i na odwrót, to co kiedyś było nie do pomyślenia, teraz jest akceptowalnym standardem.


Dziś mamy styczeń 2021. Od początku pandemii w Polsce minęło około 11 miesięcy! Myślę, że to dobry czas na refleksję. Zastanówmy się, co możemy zaradzić na zaistniałą sytuację, jakie wnioski wyciągnąć i odróbmy lekcje. Oczywiście na moim blogu patrzę na pandemię z perspektywy Twoich finansów. I właśnie odnośnie tego zebrałam dla Ciebie kilka rad, zastosuj je, a rok 2021 będzie zdecydowanie lepszy, od poprzedniego.


Stój stabilnie na dwóch nogach… finansowych.


Dużej części z nas, jeszcze niedawno wydawało się, że mamy stabilne zatrudnienie. Co miesiąc wpływająca pensja pozwalająca utrzymać siebie i rodzinę, dawała nam poczucie bezpieczeństwa. Często intencjonalnie wybraliśmy studia bądź branżę, która rokuje jako ta najbardziej stabilna lub dochodowa.


Wydarzyło się jednak coś, czego nikt nie przewidział- LOCKDOWN. Z dnia na dzień te stabilne branże jedna po drugiej zostały skutecznie zamrożone, a z nimi nasze przychody. W związku z tym, że wszystko działo się szybko, trudno było zareagować i przeskoczyć na inną bezpieczną gałąź gospodarki.


Mam w tym momencie jedną ważną radę: DYWERSYFIKACJA! Pandemia pokazała, że jeśli to tylko możliwe, warto rozejrzeć się za drugim, a może i nawet trzecim źródłem dochodu. Tak by stabilnie stać na dwóch, a może i trzech finansowych nogach.


Zadbaj o poduszkę finansową.


Wiele osób w roku 2020 spotkało się z obniżeniem wynagrodzenia lub utratą zatrudnienia, a co za tym idzie mniejszymi wpływami finansowymi lub ich brakiem.


W takich sytuacjach idealnie sprawdza się poduszka finansowa, która utrzymana w odpowiedniej wysokości pozwoli przetrwać najtrudniejsze momenty. Jest to 3-6 krotność twoich miesięcznych kosztów życia. Zyskujesz dzięki niej ciągłość finansową i nie popadasz w długi.


Oczywiście poduszka finansowa nie zaspokoi mega długotrwałych przestoi w zarabianiu, jednak da czas na podjęcie kroków zaradczych i np. przebranżowienie się.


Pracuj zdalnie, jeśli tylko chcesz.


Już bardzo dawno temu czytałam o tym, że w USA jest moda na pracę zdalną. Pracę w zaciszu własnego domu, dogodną dla np. młodych mam, które chcą łączyć karierę zawodową z macierzyństwem. Pracę zdalną dla osób, które na jakiś czas zmieniają swoje miejsce zamieszkania, by np. zwiedzać dalekie kraje lub spełniać swoje marzenia. Wtedy w Polsce było to nie do pomyślenia.


Upłynęło wiele lat, moda nieśmiało wkradała się do Polski. Czasem w prasie czy telewizji pokazywano jedną, czy drugą osobę, której pracodawca „pozwolił” pracować zdalnie, dzięki temu ona może dodatkowo realizować się w innych aspektach swojego życia. Jednak to byli „celebryci pracy zdalnej”, bohaterowie, lodołamacze starych norm. W moim otoczeniu nie było nikogo, nawet dalekiego kolegi koleżanki, który by tak opracował. Nikogo! Słychać było zewsząd tylko głosy sprzeciwu, że nie będzie nad pracownikiem kontroli, że w domu to się będzie tylko lenił i że się tak nie da, tyle! A jednak się dało.


Prawie wszyscy, w roku 2020, wylądowaliśmy na pracy zdalnej. Okazało się, że pracownicy pracują tak samo wydajnie jak w biurowych murach, a co niektórzy może i lepiej. Lepiej, bo czas wykorzystują efektywniej, np. zamiast porannego stania w korku przeznaczają czas na uprawianie sportu lub pasje. Wprawdzie wymagało to od nich większego zaangażowania i samodyscypliny, ale poprawiło komfort życia.


Oczywiście trzeba tu dodać, że nie wszyscy się nadają do pracy w domu i nie każdy zawód da się w takich warunkach wykonywać. Jednak ja wierze, że dzięki COVID te drzwi w naszej świadomości zostały na stałe wywarzone i da to większą elastyczność w zatrudnieniu.


Gdy jesteś chory – choruj w domu.


I tu znów mamy zderzenie z rzeczywistością. Przed pandemią niewyobrażalne było, by pracować z domu, bo się kicha i prycha, by nie zarażać innych. Zresztą, trudno też było iść na L4! Umieram na zapalenie płuc, ale wezmę kilka dni urlopu, bo mi z premii polecą i to nie tylko tej miesięcznej, ale co gorsza, rocznej! Nie wezmę zwolnienia, bo jak to zrobię, to nie będę miał już do czego wracać. Ot taka polska mentalność.


Okazuje się jednak, ze się da. Teraz wszyscy wszystkich ochoczo wypychają do domu na zdalne, gdy tylko lekko ciągamy noskiem. Już nikt nie straszy, tylko się martwi o swoje zdrowie. A czy nie można było tak od razu? Można, ale do tego trzeba chcieć zrozumieć i zaakceptować zmiany.

Dbaj o kondycję fizyczną i inwestuj w… zdrowie.

Choć przez chwilę zamknęli nas w domach, zabraniając nawet pójść pobiegać, nastało wielkie oburzenie. Wszyscy nagle chcieli biegać, każdy chciał iść na siłownie – no bo w końcu mamy na to czas!

Cóż trzeba było sobie radzić inaczej. Jedni trenowali w domach na własnych dywanach, inni obrażeni przekładali aktywność fizyczną nad aktywność kanapowo-wertykalną, twierdząc „jak otworzą, to pójdę”. Pytanie tylko, czy faktycznie pójdziesz? Pamiętaj, zdrowie to Twoja największa inwestycja! Na szczęście nie zawsze wymaga wielkiego wkładu własnego. Czasem wystarczy iść na dłuższy spacer, zrezygnować z podjadania, czy też lepiej się odżywiać. Zainwestuj większe pieniądze w SIEBIE, niż ubrania, rzeczy, auta czy domy. To jest inwestycja na lata.

Jaki będzie 2021, zależy tylko od Ciebie.

Rok 2020 zostawi nam po sobie kilka lekcji. To czy wyciągniemy z nich naukę, tak samo jak to było w szkole, zależy tylko od nas. Niby wszyscy już wiedzą, że najważniejsze jest zdrowie, gdyż choroba zaskoczyła nie tylko jednostki, ale całe społeczeństwo. A z drugiej strony, ilu z nas wykorzystało te kilka miesięcy w zamknięciu, by wyrobić w sobie na przykład nawyk aktywności fizycznej w domowym zaciszu?


Do argumentów za pracą zdalną doszedł w tym roku jeszcze jeden – pandemia COVID. Spróbujcie wykorzystać tę okazję, by nauczyć się tego stylu pracy, nie zaprzepaśćmy jego korzyści, a może w przyszłości będzie nam bardziej potrzebny niż był w 2020 r.


Może to właśnie nowe i alternatywne formy pracy, pozwolą nam nadmuchać finansową poduszkę bezpieczeństwa? Trzymam za Was kciuki, byście wreszcie zaczęli. Chociażby skromnie i chociażby na próbę, ale postawcie ta drugą lub trzecią nogę (w swoich finansach), by odciążyła wasz budżet domowy.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *